Wyszukiwarka:
Rozważania niedzielne: Uroczystości i święta maryjne

Święto Narodzenia NMP - 8.09.2017

2017-09-08

News
W 100. rocznicę objawień fatimskich w sanktuarium na Krzeptówkach w Zakopanem ponowiony zostanie akt poświęcenia Kościoła w Polsce Niepokalanemu Sercu Maryi. Jest to wyraz troski o małżeństwa i rodziny, o prawo do życia każdego człowieka i godność każdej kobiety. Do każdego z nas odnosi się więc jubileuszowy akt i wołanie: "Nie bój się wziąć do siebie Maryi"!



CZYTAJ!

Mt 1, 18-23

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: "Bóg z nami".

ROZWAŻ!

"Nie bój się wziąć do siebie Maryi" - słowa wypowiedziane przez Anioła do św. Józefa niech staną się refrenem naszej medytacji nad tajemnicą Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.

Nie bójmy się wziąć do siebie, do naszych rodzin, do naszych domów, do naszego codziennego życia, do całej naszej Ojczyzny - nie bójmy się wziąć Maryi!

A co to znaczy "wziąć [Ją] do siebie"?

Dzisiaj tak łatwo wziąć dla siebie. Tak bardzo lubimy coś posiadać na własność: dom, samochód, konto w banku, a także swój czas, swój „święty spokój”...

Gorzej, gdy chcemy posiadać na własność drugiego człowieka, tzn. czynić z niego niewolnika, używać go jak przedmiot, rzecz. Czasem tak bywa nawet w małżeństwie, gdy współmałżonek uważa osobę, której ślubował „miłość, wierność i uczciwość małżeńska” jako "własność". Albo w zakładzie pracy, gdy właściciel zmusza pracownika do pracy w niedzielę, gdy zatrudnia go na trzy miesiące, a potem wyrzuca jak „zdartą szmatę”.

Biada takim ludziom, którzy chcą "posiadać" drugiego człowieka. Biada tym, którzy umieją tylko brać dla siebie. Biada młodym, którzy wszystko chcą mieć bez wysiłku - łatwo i szybko (kultura instant).

Ewangeliczne „wziąć do siebie” (łac. accipere) - oznacza "akceptować, wziąć, otrzymać"; wziąć odpowiedzialność za drugą osobę, otoczyć ją opieką, nawet narazić się dla niej.

Nie bałeś się wziąć do siebie Maryi... - Józefie!

Chyba niewiele wiedziałeś o Maryi, tak jak i my nie wiele wiemy. Apokryficzna księga Protoewangelii Jakuba przekazała imiona rodziców: Joachim i Anna. Pochodzili z rodu Dawida. Mieszkali w Jerozolimie blisko świątyni, nieopodal owczej sadzawki Bethesda. Tradycja mówi, że Joachim miał dużą trzodę owiec, które poił w tej sadzawce. Wykopaliska archeologiczne prowadzone pod kościołem św. Anny pozwoliły odtworzyć istnienie tej sadzawki. Tak jak napisał św. Jan miała ona pięć krużganków, gdzie dokonało się wiele uzdrowień (por. J 5, 2).

Joachim i Anna długo nie mogli mieć dzieci, aż Bóg im pobłogosławił i dał cudowny dar - kwiat bez skazy.

Ks. Jan Twardowski pisze w wierszu Taka ludzka:

Nie wierzą św. Annie wszyscy ważni święci,

że znała Matkę Bożą w sukience do kolan

z dowcipnym warkoczykiem i wesołą grzywką

w sandałach z rzemykiem co były niepewne

czy może się poplątać to, co nieśmiertelne

biegającą jak wróbel polski po podwórku

zerkającą do studni orzechowym okiem

jak spada całe niebo bez bliższych wyjaśnień

(...)

O córko świętej Anny z najwyższych obrazów

tak ludzka, że nie byłaś dorosłą od razu.

Joachimie i Anno wzięliście ją do siebie i od razu Bogu oddali. Ona Niepokalana - pełna łaski (Łk 1, 28)

Jest w kościele św. Anny w Jerozolimie, po prawej stronie w przedsionku, piękna figura - biała jak śnieg, jak mleko matczyne. Przedstawia Annę przytulającą do siebie swoją córkę Maryję. 

Kochani rodzice, czy przytulacie do siebie swoje dzieci? Czy rozmawiacie z nimi o ważnych sprawach? A może zostawiacie to ulicy czy mass mediom? Komputer czy telewizor nie przytuli Waszych dzieci, nie da im matczynego ciepła i dobroci.

Dlatego Święty Papież Jan Paweł II wołał do rodziców: „Nie oddawajcie swoich dzieci elektronicznej niańce - telewizji”, bo staną się zimne i starość nie będą was kochać, a może i - broń Boże - rękę podniosą.

Oto świadectwo pewnej matki:

Mimo, że jako dziecko zostałam ochrzczona, nigdy nie uczyłam się religii ani nie przystąpiłam do Pierwszej Komunii. Kiedy mój mąż odszedł i zostawił mnie samą z dwójką naszych dzieci, nie byłam w stanie znieść cierpienia. Próbowałam popełnić samobójstwo. Później życie potoczyło się dalej, trzeba było sobie jakoś radzić. Pewnego wieczora, w okolicy Bożego Narodzenia, pogrążona w rozpaczy, wzywałam Boga na ratunek. Wołałam: „Posłuchaj! Jeśli naprawdę istniejesz, musisz coś zrobić!”. W tamtej chwili bardzo chciałam umrzeć, ale jak tylko wypowiedziałam te słowa pragnienie śmierci minęło. Dalej rozpaczliwie płakałam, ale nie myślałam już o samobójstwie.

Następnego dnia poczułam, że coś mnie ciągnie do kościoła. Poszłam tam i usiadłam obok figury Matki Bożej, czekając aż mój ból minie. Po chwili poczułam się lepiej. Zaczęłam więc robić tak codziennie. Przychodziłam do kościoła i siedziałam tam w milczeniu jakieś pół godziny. Nic nie mówiłam, bo nie znałam żadnej modlitwy. Potem wychodziłam spokojna, z lżejszym sercem. Trwało to około trzech miesięcy, aż wreszcie posłyszałam jakiś głos: „Pójdź do mojego Syna”. Po prawej stronie zobaczyłam figurę Chrystusa. Uklękłam przed tą figurą. Nie umiałam się modlić więc czekałam w milczeniu. Wtedy usłyszałam: „Przebacz swojemu mężowi”.

„To niemożliwe - odpowiedziałam w myśli - za bardzo przez niego cierpię”. Ale nie przestałam myśleć o tych słowach. Z dania na dzień czułam, że mam coraz więcej sił, aby przebaczyć.

Kiedy pewnego dnia spotkałam męża, spojrzałam mu prosto w oczy i spokojnie powiedziałam: „Wybaczam ci wszystkie krzywdy, które wyrządziłeś mnie i naszym dzieciom. Przepraszam cię za wszystko... i proszę o przebaczenie”. Mąż był wstrząśnięty. Ależ... ty nie masz za co mnie przepraszać - powiedział. Kiedy nalegałam, powiedział, że mi wybacza. Nigdy przedtem nie widziałam u niego takiego wyrazu twarzy!

Matczyne Serce Maryi wzywa do rachunku sumienia i refleksji:
  • Czy umiemy przebaczyć na wzór Maryi - Matki Pojednania?
  • Co oznacza dla nas - "wziąć Ją do siebie"?
  • Jaka jest nasza pobożność maryjna?


MÓDL SIĘ!


Duchu Życia,

za Twoją sprawą Słowo stało się Ciałem

w łonie Dziewicy, Niewiasty, która milczy i słucha.

Ucz nas wrażliwości na natchnienia Twojej miłości

i gotowości do odczytania zawsze znaków czasu,

które stawiasz na drogach historii. Amen.

św. Jan Paweł II


ŻYJ SŁOWEM!

„Nie bójmy się wziąć do siebie Maryi" - nie bójmy się przebaczać 77 razy. Ona pod krzyżem stała się naszą Matką - Matką Pojednania. Wybaczyła nam wszystko to, co zrobiliśmy wbrew woli Jej Syna. Uczmy się od Niej wielkiej sztuki przebaczania i jednania w naszym narodzie!

ks. Jan Kochel

fot. Nascita della Vergine, Palazzo Doria Pamphjli, Roma - WordPress.com.

Pozostałe tematy
Aktualności

Edukacja osób starszych

Ukazała się monografia Wprowadzenie do edukacji osób starszych. W kręgu pedagogiki katolickiej. Edukacji osób w wieku senioralnym (geragogika) należy do jednej z subdyscyplin stosowanych (praktycznych) pedagogiki; zob. warto przeczytać/311

więcej

Patron młodzieży - internautów

Bł. Karolu prowadź nas do Jezusa w tajemnicy Eucharystii ("autostrady do nieba"), bądź przewodnikiem młodych w społeczeństwie informatycznym, uczy ich miłości  i entuzjazmu w wierze, oryginalności (spontaniczności) w jej wyznawaniu oraz gotowości do "uzasadniania tej nadziei, która [w nich] jest" (1 P 3,15); zob. ssb24.pl/niedziele,583,0

więcej
zobacz wszystkie

Liczba wizyt: 6256706

Tweety na temat @Ssb24pl Menu
Menu