Wyszukiwarka:
Rozważania niedzielne: Rok B

XVII Niedziela zwykła – 26.07.2015

2012-07-28

News
Cud obfitości. Jest prawdą, że Jezus Chrystus czynił cuda. Czytamy o nich w Ewangelii. Jednak Jezus nie czynił ich dla własnej chwały, ale dla objawienia się wielkich dzieł Boga. Każdy cud bowiem, miał swoje przesłanie i głębokie znaczenie. Jednak zawsze były one okazją do umocnienia wiary i całkowitego zaufania Bogu.


CZYTAJ!
J 6,1-15

Potem Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił na tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: «Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?» A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać». Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?» Jezus zatem rzekł: «Każcie ludziom usiąść!» A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło». Zebrali więc, i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: «Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat». Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.


ROZWAŻ!

Co pragniesz mi Panie powiedzieć przez Twoje Słowo?

Wraz z rozwojem kina i telewizji pojawiała się myśl o nakręceniu filmów w oparciu o Ewangelie. Jednak okazuje się, że w czasie nakręcania tego typu filmów, jednym największym problemów stojących przed reżyserem była kwestia nakręcenia sceny opisanej w dzisiejszej Ewangelii, a więc jak pokazać cudowne rozmnożenie chleba. W jednym z nim kamera była najpierw zwrócona na chłopca, który trzyma w swoich dłoniach pięć chlebów i dwie ryby. W następnym ujęciu kamera pokazała Jezusa, który modli się z podniesionymi ku niebu oczami. Kolejne ujęcie pokazuje już tłumy ludzi, z których każdy trzyma w swoich dłoniach chleb i spożywa go do sytości.

Oczywiście, że jest to zbyt proste ujęcie, żeby mogło oddać całą rzeczywistość tego wydarzenia. Tak może być tylko na filmie. W krytycznym spojrzeniu utwierdza nas dodatkowo znane nam powiedzenie, że „z niczego nie ma nic”. No tak, myślimy sobie, ale to Jezus, który ma ogromną moc, który tylko pomyśli, może kiwnie palcem, wypowie jedno słowo, wyda rozkaz i wszystko staje się tak jak chce.

Każdy cud Jezusa, również i ten opisany w dzisiejszej Ewangelii, ma jednak o wiele głębszą wymowę i przesłanie. Jezus ogromnie przeżywa każdy moment w którym ma się objawić Boże działanie. Najpierw zawsze składa dzięki Ojcu. Bożemu działaniu zawsze towarzyszy modlitwa. I aby mógł dokonać się cud, u człowieka musi Bóg zawsze znaleźć wiarę. Musi coś być, jakaś rzeczywistość duchowa czy materialna, którą Bóg przez swoje działanie potrafi w człowieku i dla człowieka rozwinąć, ubogacić i pomnożyć w sposób niebywały.

Jezus, zauważmy, nie nakarmił ludzi z „niczego”. Po rozmowie z Filipem na temat nakarmienia głodnych ludzi, przyszedł Andrzej i powiedział, że jest tu chłopak, który ma pięć chlebów i dwie ryby i dodał: „Ale cóż to jest dla tak wielu?” Według tradycji, opartej na starej pieśni, chłopak ten miał się nazywać Jonatan. I Chrystus go przywołał do siebie, wziął przyniesione przez chłopca dary i wówczas dokonały się wielkie dzieła Boże, których się nikt nie spodziewał. Te pięć chlebów i dwie ryby – to była „odrobina dla tak wielu”. Jednak z tej „odrobiny” Jezus potrafił dokonać coś bardzo wielkiego, nieporównywalnie większego, wspanialszego i cudownego. Jego błogosławieństwo czyni wszystko, co Mu się przyniesie i co Mu się odda – wielkim i wspaniałym. Oto w Jezusowym sposobie działania „odrobina” stoi u początku „obfitości”. Obfitość ma swój początek w odrobienie. Odrobina prowadzi do obfitości. To Bóg potrafi sprawić, że coś niewielkiego przyniesione i ofiarowane Bogu, staje się czymś potężnym. Coś niepozornego, coś, co trudno nawet zauważyć, staje się czym s, czym nie sposób się nie zauroczyć. Boże błogosławieństwo sprawia, że coś mało znaczącego nabiera wyjątkowego, bo „zbawczego” znaczenia.

Trzeba do Jezusa Chrystusa coś przynieść, aby jeszcze więcej otrzymać. Trzeba coś ofiarować, aby stokroć więcej otrzymać i odziedziczyć życie wieczne. Bóg przyjmuje nasze dary, Bóg je pomnaża i niezwykle hojnie nas nimi obdarza.

Zastanówmy się dzisiaj nad tym, co w naszym przypadku będzie stanowiło owe: pięć chlebów i dwie ryby. Pomyślmy dzisiaj, co my możemy przynieść i ofiarować Bogu, by potem zostać hojnie przez Boga obdarowanym.

Dla kapłana owymi „chlebami i rybami” będzie jego kapłaństwo. Dla małżonków będą nimi ich obowiązki, prace. Dla kogoś innego służba na rzecz innych, poświęcenie.

Jednak w rozważanym Słowie pojawia się kolejne pytanie: Czy przynosimy aż pięć chlebów do Jezusa, by mu ofiarować, czy tylko cztery, a może tylko trzy, a może tylko dwa, a może tylko jeden. Im więcej oddamy, tym więcej otrzymamy. Nawet najmniejsza rzecz, najmniejszy dar: dobre słowo, zrozumienie, wysłuchanie, gest pomocy okazany innym, wszystko to zostanie pomnożone, stanie się czymś, co zaspokoi głód, ludzkie pragnienia i oczekiwania. Z ofiary, prędzej czy później rodzi się wielka radość. Bóg przyjmuje wszystko Eucharystię, modlitwę, czas Mu poświęcony i błogosławi, hojniej niż myślimy.
Zauważamy czasami, że ludzie wraz z biegiem czasu stają się coraz mniej zdolni do ofiary, do poświecenia. Jakby wszyscy tylko chcieli używać, wszystkim wiecznie wszystkiego mało. I rzeczywiście ludzie mają dziś darów dla Boga, czasu na niedzielną Mszę, modlitwy, ofiary, skąpią czasami darów dla drugich i może właśnie dla tego też jesteśmy wiecznie niezadowoleni, wiecznie nie napasieni, wiecznie ubodzy i zazdrośni.

„Z niczego nie ma nic”. To powiedzenie jest prawdą. Ale też jest prawdą, że z „odrobiny” wiedzie prosta droga do „obfitości”.


MÓDL SIĘ!

Panie, chcę mówić do Ciebie.

Uwielbiajmy Pana w Jego dziełach wobec naszego życia.
Dziękujemy Panu za wszystkie pomnożone w naszym życiu Jego dary.
Przepraszamy Pana za to, że nie jesteśmy skąpi w dzieleniu się Jego darami.
Prośmy Pana, aby pomnażam dobro i ofiary naszego życia.



ŻYJ SŁOWEM!

Jak Panu odpowiem moim życiem na Jego wezwanie?

Wkrótce rozpocznie się sierpień, miesiąc w którym Kościół, wobec wielkiej tragedii narodu jaką jest pijaństwo, wzywa wierzących do ofiary i trzeźwości. Taką ofiarę możemy podjąć z myślą o kimś, o kim wiemy, że jest w tym względzie nieszczęśnikiem. Być może ten ktoś potrzebuje twojej ofiary i twojego dobrego przykładu. Bóg potrafi takie małe ofiary cudownie pomnożyć i wykorzystać dla dobra drugiego człowieka.

ks. Franciszek Koenig

Pozostałe tematy
Aktualności

Młodzi na ołtarze

Nowy cykl w szkole słowa Bożego nosi tytuł Młodzi na ołtarze! Na progu XXI w. Kościół ogłasza świętych i błogosławionych z grona dzieci i młodzieży. To novum w praktyce Kościoła, a Ewangelia przekonuje: "do takich jako one należy królestwo niebieskie" (Mt 19,14). Proponujemy ok. 50 portretów świętych, błogosławionych i kandydatów na ołtarze z grona dzieci i młodzieży w rytmie lectio; zob. GGN; wprowadzenie.

więcej

Wielkie postaci Biblii

Ukazał się siódmy tom dzieł zebranych kard. Martiniego pt. Il grandi della Bibbia na temat wielkich postaci Starego Testamentu. Abraham, Mojżesz, Jakub, Józef, Samuel, Dawid, Eliasz, Jeremiasz, Hiob wciąż do nas przemawiają; opere.

więcej
zobacz wszystkie

Liczba wizyt: 11459594

Tweety na temat @Ssb24pl Menu
Menu