2026-02-26
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz brata jego, Jana, i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, rozmawiający z Nim.
Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza».
Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli.
A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa.
A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie».
Rozważ!
Dany nam dziś dar słowa Bożego zaprasza nas niejako do pogłębionej refleksji nad obliczem naszej wiary.
Oto w pierwszym czytaniu z Księgi Rodzaju otrzymujemy wzór wiary Abrahama, który zawierzył Bogu i poszedł za Jego obietnicą (zob. Rdz 12, 1-4a). Całe swoje życie, swoje wybory i decyzje oparł Abraham na Bożej obietnicy. Wiara Bożemu słowu – słowu obietnicy była jego siłą i przynagleniem do działania.
Z kolei w danym nam fragmencie Ewangelii czytamy o przemienieniu na Górze Tabor (zob. Mt 17, 1-9). Jezus wiedząc, że zbliżają się te najtrudniejsze chwile i wydarzenia dla których przyszedł na ziemię, a które nie będą łatwe dla Jego uczniów, pragnie umocnić ich wiarę. Dlatego zabiera ich ze sobą na Górę Tabor. Tam się przemienia. Uczniowie widzą coś, czego jeszcze nie widzieli. To ma być moment umocnienia. Czyni tak, aby nie mieli wątpliwości, że On jest Mesjaszem. Uczniowie z jednej strony są wylęknieni, ale z drugiej strony są uniesieni tym, co widzą i czego doświadczają. Wtedy Pan Jezus mówi im: „Wstańcie, nie lękajcie się” (Mt 17, 7).
Zauważmy, że nawet takie wydarzenie, tak silne doświadczenie jakim było przemienienie Jezusa Chrystusa, nie wystarczyło, aby raz na zawsze uczynić silną wiarę Jego uczniów. Już za niedługo pozostawią Jezusa samego, a Piotr nawet się Go wyprze.
Wiara jest darem, skarbem i łaską o którą trzeba Boga prosić i o którą trzeba się troszczyć.
W encyklice „Redemptoris missio” Jan Paweł II zawarł niezwykle istotną myśl, że wiara umacnia się, gdy jest przekazywana. Ona umacnia w sercu najpierw tego, który ją przekazuje (nr 2), a dopiero później „rośnie” w sercu tych do których dociera.
Nam może nieraz wydawać się, że jesteśmy wierzący, że nie musimy się troszczyć o wiarę i nie musimy jej przekazywać. No przecież wierzymy. Jesteśmy wierzący i religijni. Chodzimy do kościoła i nawet przyszliśmy niedzielą Eucharystię. Wierzymy.
Tymczasem nie możemy pomylić wiary z religijnością. Wiara jest czymś więcej, niż tylko religijnością. Człowiek może pokazać, że jest religijny wtedy, kiedy np. o coś prosi, kiedy doświadcza jakiegoś trudu, kiedy spotyka go jakieś bolesne doświadczenie i wtedy prosi Boga o pomoc, a nawet pada przed Nim na kolana. Pamięta o Bogu. Jednak to świadczy o religijności człowieka. Natomiast o wierze człowieka świadczy to, kiedy człowiek będzie potrafił przyjąć z ręki Boga wszystko, nawet to, o co absolutnie nie prosił. Na tym polega właśnie wiara.
Naszą wiarę buduje przede wszystkim adoracja Najświętszego Sakramentu. W dzisiejszej Ewangelii otrzymujemy trzy teksty, które ukazują siłę adoracji na drodze umocnienia wiary: "Panie, dobrze, że tu jesteśmy" (w. 4), "To jest mój Syn umiłowany" (w. 5) oraz "nie lękajcie się" (w. 7).
Zastanów się:
Módl się!
Modlitwa o wiarę głęboką
Żyj słowem Bożym!
Wejdź na chwilę nawiedzenia Najświętszego Sakramentu do jednego z napotkanych kościołów i podziękuj za dar wiary oraz proś o jej umocnienie.
ks. Franciszek Koenig