Wyszukiwarka:
Warto przeczytać

Trwajcie w czystości, z wielką skromnością

2018-04-24

News

Pawłowa propozycja duchowej pedagogii miłości


Środowiska promujące rozwiązły styl życia działają według długofalowego planu. Wiedzą, że muszą zniszczyć wszystkich, którzy bronią dzieci i młodzież przed demoralizacją i stoją na straży prawa rodziców do wychowania opartego na trwałych wartościach. Potrzebna jest więc siła i odwaga, aby przeciwstawić się takim zakusom. Do walki, czujności i rozeznania wezwał ostatnio papież Franciszek, zachęcając do odkrywania pedagogiki miłości i świętości. Źródła tego typu pedagogii odkryjemy w Piśmie Świętym. Lektura nowego komentarza biblijnego do Pierwszego Listu do Koryntian (seria Biblia Impulsy) zmobilizowała mnie do podjęcia wyzwania – interpretacji i aktualizacji biblijnej nauki o czystości. Zmagał się z tym wezwaniem Apostoł Narodów św. Paweł, egzegeci na przestrzeni wieków, a także współcześni chrześcijanie. Jak uzasadnić potrzebę czystości przedmałżeńskiej oraz czystości małżeńskiej? Na czym winno polegać wychowanie do czystej miłości? Dlaczego to takie trudne i budzi kontrowersje w świecie współczesnym?


Lektura listu do wspólnoty w Koryncie

Posłuchajmy najpierw św. Pawła, który otrzymał prośbę od chrześcijan z gminy w Koryncie, by wyjaśnić kwestię wyboru życia w czystości. Św. Paweł odpowiada w 1 Kor 7,32-40:

32 [Koryntianie] chcę, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. 33 Ten zaś, kto zawarł małżeństwo, troszczy się o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. 34 I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem. Ta zaś, która zawarła małżeństwo, troszczy się o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi.35 Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by narzucać na was pęta; po to, byście godnie i niestrudzenie trwali przy Panu. 36 Jeżeli ktoś jednak sądzi, że byłby nieuczciwy wobec swej dziewicy, jako że przeszły już jej lata i jest przekonany, że tak powinno się stać, niech czyni, co chce: nie grzeszy; niech się pobiorą! 37 Lecz jeśli ktoś, bez jakiegokolwiek przymusu, w pełni panując nad swoją wolą, postanowił sobie mocno w sercu zachować nietkniętą swoją dziewicę, dobrze czyni. 38 Tak więc dobrze czyni, kto poślubia swoją dziewicę, a jeszcze lepiej ten, kto jej nie poślubia.39 Żona związana jest tak długo, jak żyje jej mąż. Jeżeli mąż umrze, może poślubić, kogo chce, byleby w Panu. 40 Szczęśliwszą jednak będzie, jeżeli pozostanie tak, jak jest, według mojej myśli. Uważam zaś, że ja także mam Ducha Bożego.

(tłum. A. Rambiert-Kwaśniewska, M. Rosik, Pierwszy List do Koryntian, t. VII, Katowice 2017).


Wyczucie pedagogiczne i duszpasterskie

Zauważmy jak taktowny i zdecydowany jest Paweł jako nauczyciel i wychowawca. Kiedy przekazuje naukę o małżeństwie, to podąża za słowami Jezusa, na którego autorytet się powołuje: „nie ja, lecz Pan” (7,10) – małżeństwo jest nierozerwalne (Rdz 2,25; Mt 19,5). Nie ma dyskusji. Taka jest nauka Chrystusa i Kościoła (Ef 5,32). Kiedy zaś próbuje rozwikłać problem trwania w czystości, to odwołuje się do swojej wiedzy i autorytetu: „(…) mówię ja, nie Pan” (7,12); „(…) nie mam nakazu Pańskiego, lecz podaję myśli jako ten, który – dostąpiwszy litości od Pana – godzien jest wiary” (7,25) oraz „(…) według mojej myśli. Uważam zaś, że ja także mam Ducha Bożego” (7,40).

Zazwyczaj przywołany fragment bywa wyjaśniany tylko w kontekście wyboru bezżeństwa (celibatu). Nas zaś szczególnie interesują wersety 36–38, które dotykają kwestii wyboru i trwania w czystości, i to zarówno w życiu konsekrowanym (dziewictwie), jak w życiu małżeńskim. Trzeba przyznać, że myśli i argumenty Apostoła są trudne i wymagają komentarza.

Historia egzegezy proponuje przynajmniej trzy wyjaśnienia. Według pierwszego, Paweł zwraca się do ojca dziewczyny, który nie jest zdecydowany, czy powinien zezwolić na jej małżeństwo, czy też nie wyrazić zgody. Hipoteza druga dotyczy uczciwego chrześcijanina, którzy przyjął pod swój dach dziewczynę, nie zamierza jednak naruszyć w żaden sposób jej dziewictwa. Trzecia wreszcie hipoteza mówi o parze młodych ludzi, prawdopodobnie narzeczonych, którzy nie tylko przed ślubem strzegą swej czystości, ale zamierzają powstrzymać się od współżycia na nieokreślony czas także po zawarciu związku małżeńskiego. „Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by narzucać na was pęta; po to, byście godnie i niestrudzenie trwali przy Panu” – przekonuje Apostoł.

Dla Żydów przekazywanie życia było najpiękniejszym darem i błogosławieństwem. Zasadniczym celem małżeństwa było zrodzenie potomstwa (Rdz 1,28). Wybór więc bezżeństwa był czymś nowym i trudnym do wyjaśnienia. Jeśli zachowanie czystości przed małżeństwem – w okresie narzeczeństwa – było oczywiste, a naruszenie tego prawa było karane zniesławieniem, a nawet śmiercią (Kpł 20,10; Pwt 22,22; Mt 2,19; J 8,5n), to życie w czystości po zalegalizowaniu związku było zupełnie niezrozumiałe. Zawracie małżeństwa odbywało się stopniowo: od wyboru i wykupu (mohar), poprzez zaręczyny jako obietnicę (aras) trwania w czystości przez określony czas, następnie ceremonię zaślubin i przymierza (berit) oraz dopełnienie związku – przekazania nowego życia. W tym procesie trwanie w czystości (wstrzemięźliwość), poszanowanie wolności i zdolność czekania, było istotnym elementem przymierza – tajemnicy „w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła” (Ef 5,32).

Trwanie w czystości jest darem obydwu stron, wolnym od kalkulacji, przymusu, od przemocy posiadania. Miłość prawdziwa jest cierpliwa i nie dopuszcza się bezwstydu, czyli jest wytrwała i potrafi czekać. Apostoł Paweł używa tylko dwa razy w swoich listach zapomnianego już w języku polskim słowa „bezwstyd”. W pierwszym przypadku w odniesieniu do sprawdzianu uczciwości młodzieńca wobec dziewicy (1 Kor 7,36), a w drugim jako zaprzeczenia miłości (1 Kor 13,5).

Franciszek w adhortacji o miłości w rodzinie tłumaczy ten termin w kontekście relacji dwojga ludzi jako „chęć bycia miłowanym przez innych” czy „[pragnienie] uprzejmości, delikatności” albo też jako „poszanowanie wolności, zdolność czekania” (Amoris laetitia, nr 99–100). Miłość prawdziwa potrafi czekać (cierpliwa), nie zagłusza wstydu (intymna), jest delikatna (uprzejma). Współżycie seksualne małżonków jest miejscem szczególnej Bożej obecności i pedagogiki miłości (świętości). Narzeczeni i małżonkowie uczą się nawzajem od siebie czujności, czułości i rozeznania. „Rozeznanie jest konieczne nie tylko w chwilach nadzwyczajnych lub gdy trzeba rozwiązać poważne problemy, czy też gdy trzeba podjąć kluczowe decyzje. Jest to narzędzie walki do lepszego podążania za Panem. Jest nam potrzebne zawsze: abyśmy byli zdolni do rozpoznawania czasów Boga i Jego łaski, abyśmy nie marnowali natchnień Pana, aby nie odrzucać Jego zachęty do rozwoju. Często dokonuje się to w małych rzeczach, w tym, co wydaje się nieistotne, ponieważ wielkoduszność przejawia się w sprawach prostych i codziennych. Chodzi o to, aby nie stawiać granic temu, co wielkie, co lepsze i najpiękniejsze, ale jednocześnie skupiać się na tym, co małe, na codziennym zaangażowaniu” – przekonuje Franciszek (Gaudete et exsultate, nr 169).


Rehabilitacja (terapia) wstydu

Apostoł Paweł z wielką wrażliwością uczy młodych odczytywać swoje uczucia. Niczego nie narzuca, pomaga oceniać i wybierać „w czystości (...); z wielką skromnością” (1 Tm 4,12; 5,2). We współczesnym katechizmie dla młodych pada więc ważne pytanie: Dlaczego wstyd jest dobry? Odpowiedź dla wielu współczesnych młodych może być trudna, gdyż wskazuje na potrzebę rehabilitacji uczucia wstydu, co zresztą zalecał już ks. Karol Wojtyła w swojej książce Miłość i odpowiedzialność.

„Wstyd strzeże intymności człowieka: jego tajemnicy, jego wnętrza, jego godności, przede wszystkim jego zdolności do miłowania i erotycznego oddania się drugiemu. Odnosi się do tego, co wolno zobaczyć jedynie miłości” – wyjaśnia Youcat. Młodzi autorzy katechizmu dodają: „Wielu młodych chrześcijan żyje w środowisku, w którym zupełnie swobodnie wszystko wystawia się na widok publiczny i systematycznie redukuje się uczucie wstydu. Ale bezwstyd jest nieludzki. Zwierzęta nie znają poczucia wstydu. W przypadku człowieka jest on z kolei cechą charakterystyczną. Nie skrywa czegoś gorszego, lecz chroni coś wartościowego – godność osoby w jej zdolności do kochania. Uczucie wstydu występuje we wszystkich kulturach, nawet jeśli w różny sposób. Nie ma nic wspólnego z pruderią czy purytańskim wychowaniem. Człowiek wstydzi się z powodu swoich grzechów i innych spraw, których upublicznienie upokorzyłoby go. Kto rani słowem, spojrzeniem, gestem lub czynem naturalne uczucie wstydu drugiej osoby, okrada ją z jej godności” (nr 464).

Kultura wstydliwości, delikatności, skromności, uprzejmości jest wyzwaniem dla naszych czasów. Wstyd jest bardzo cennym uczuciem – pięknym doświadczeniem. Jest obecny wszędzie tam, gdzie ceni się intymność drugiej osoby. Wstydliwość kształtuje się w procesie samowychowania, panowania nad samym sobą. Kiedy młodzi są dla siebie uprzejmi i delikatni, szanują się nawzajem, to budzi się w nich pragnienie czystości i odpowiedzialności.


Wychowanie do czystej miłości

Takiej wrażliwości uczy św. Paweł wtedy, gdy zachęca młodych, by nie tylko przed ślubem strzegli swej czystości, ale zachowali ją również po zawarciu małżeństwa. Oczywiście na pierwszym miejscu stawiając postawę pro life - przyjęcia życia jako daru. Kościół wskazuje na biblijny model małżeństwa i rodziny, odwołując się również do teologii Pawłowej (Ef 5,21-33; por. AL 11). Przekonuje, że "dar nowego dziecka, które Pan powierza ojcu i matce, ma swój początek w przyjęciu, jest kontynuowany przez opiekę podczas życia doczesnego, a jego celem ostatecznym jest radość życia wiecznego. Pogodne spojrzenie ku ostatecznemu spełnieniu osoby ludzkiej uczyni rodziców jeszcze bardziej świadomymi powierzonego im daru" (AL 166). W kontekście otrzymanego daru i perspektywy wiecznej istotna jest małżeńska postawa czystości - delikatności - wstrzemięźliwości - umiejętności czekania, negowana i wyśmiewana przez współczesny permisywizm moralny w wychowaniu.

Biblijna pedagogika miłości wiąże się z kształtowaniem uczuć przy pomocy rozumu i woli: w pełni panując nad swoją wolą (1 Kor 7,37). Uczucia zmysłowe nie mogą kierować naszym życiem, bo nie są w stanie objąć całej jego duchowej treści i wartości oraz poprowadzić go do celu, jak to czynią rozum i wola. Nie można dać im się zbyt rozpanoszyć w naszym życiu i pozwolić opanować władze umysłowe. Z drugiej strony nie da się zupełnie panować nad uczuciami. One często wybuchają z tym większą siłą, im bardziej chce się je opanować.

Uczucia trzeba więc wychować i uduchowić. Udział uczuć w moralnym postępowaniu wiąże się z przyznaniem im właściwego miejsca w życiu. Uczucia winny być podporządkowane rozumowi i woli, a nie jest to łatwe, o czym przekonał się sam Apostoł: „Nie rozumiem tego, co czynię. Nie czynię bowiem tego, co chcę, ale czynię to, czego nienawidzę (…). Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię zło, którego nie chcę” (Rz 7,15–19). Na fali uczuć, takich jak pożądanie, gniew, zazdrość lub strach, działalność rozumu i woli może być zahamowana, ale nie jest bezsilna. Arystoteles zalecał więc dyplomację z uczuciami. Na uczucia możemy oddziaływać za pomocą zmysłów poznawczych, tak zewnętrznych jak i wewnętrznych, kierując wzrokiem, słuchem, dotykiem, odwracając się od jednego przedmiotu, a zwracać do drugiego; możemy również, choć nie jest to łatwe, kierować pamięcią i wyobraźnią i odsuwać aktem woli jedne obrazy, które się z wyobraźni wyłaniają i na ich miejsce wysuwać inne. Rezultatem wychowania ma być to, że człowiek może swym uczuciom zaufać (J. Woroniecki).

Wychowanie do czystości jest jednocześnie wychowywaniem ducha i wrażliwości uczuć. Życie w czystości jako stała postawa wobec innych osób w dużym stopniu zależy do sposobu panowania nad spontanicznymi odruchami i uczuciami, z których jedne trzeba rozwijać, a inne kontrolować. Chodzi więc o świadomy wybór i działanie.

Czystość (łac. conscius – „świadomy”) - to cnota, z pomocą której „zdolny do namiętności człowiek świadomie i zdecydowanie rezerwuje swoją aktywność erotyczną dla miłości i przeciwstawia się innym pokusom seksualnego podniecenia i zaspokojenia czy używania innych osób dla własnego zaspokojenia” (Youcat). Postawa czystości jest więc nieodzowna również w małżeństwie. Jest to bowiem działanie świadome, możliwe i budującego współmałżonków.

Świadomy wybór, który poprzedza wychowanie do czystości, jest nieodłącznie związany z obowiązkiem rozwijania (praktykowania) wszystkich innych cnót, w szczególności miłości, która jest „więzią doskonałości” (Kol 3,14; 1 Kor 13,13). W wychowaniu do miłości czystej i odpowiedzialnej konieczne jest panowanie nad sobą, które z kolei zakłada pewne sprawności, nazywane też „młodszymi siostrami czystości”, jak: wstydliwość, opanowanie, szacunek dla samego siebie i innych, otwarcie na drugiego.

W tego typu edukacji wyróżnia się kilka etapów:

  • kształtowanie wstydliwości i skromności;
  • troska o właściwą intymność;
  • panowanie nad samym sobą (samowychowanie).

Miłość czysta i odpowiedzialna jako dar i zadanie nie może istnieć bez umiejętności wyrzeczenia, ofiary czy oczekiwania, dlatego tak ważne jest wychowanie i samowychowanie. Nie jest to zadanie na wolny czas ani dodatek do innych zajęć. Jest to podstawowe wyzwanie, wręcz bitwa, w której można odnieść zwycięstwo, lecz wymaga ona ciągłego wysiłku i ogromnej energii ze strony współpracujących ze sobą rodziców, wychowawców i ludzi młodych.


Dlaczego to takie trudne i budzi kontrowersje w dzisiejszym świecie?

Św. Paweł nie ustawał w trudzie nauczania i wychowania. Nie bał się podejmować dyskusji z różnymi grupami w pierwotnych wspólnotach chrześcijańskich. Pisał listy, pouczał i napominał. Zabierał też głos w kwestii wychowania do miłości w małżeństwie i rodzinie. Odnosi się wrażenie, że dzisiaj wielu rodziców w minimalnym stopniu rozwija swoje siły (możliwości) wychowawcze. Kładzie się silny akcent na przekazywanie wiedzy i umiejętności (kompetencji), a marginalizuje potrzebę kształtowania woli, uczuć i postaw. Zdarza się, że rodzice i wychowawcy, którzy – może w wyniku przekazania innym pełnomocnictwa czy fałszywego poczucia własnej bezsilności – rozwijają tylko dziesięć czy dwadzieścia procent ze swoich możliwości wychowawczych. Nie zdają sobie sprawę, ile mogą dać swoim dzieciom dzięki odwadze i sile wychowawczej. Słusznie mówiło się kiedyś o „wychowaniu opartym na przykładzie”, a ponieważ dzisiaj istnieje wiele złych przykładów (np. wśród sportowców, gwiazd filmowych i muzycznych), wychowanie wydaje się być czasem skazane na niepowodzenie. Należałoby jednak przypomnieć inną prawdę: świat dzieci i młodzieży jest szczególny, w jego perspektywie znajdują się postacie, które uogólniają doświadczenie człowieka, podczas gdy inne osoby postrzegane są tylko jako „tło”. Ważne jest, aby w życiu młodych znalazło się chociaż kilka przykładów mocnych i niepodważalnych, autorytetów godnych naśladowania.

Można przywołać przykłady sportowców, artystów i ludzi mediów, którzy przyłączyli się do akcji „Nie wstydzę się Jezusa!”, np. Jakub Błaszczykowski, Marek Citko, Agnieszka Radwańska, Robert Lewandowski… Do swojej wiary przyznają się zdecydowanie: mistrz olimpijski w skokach narciarskich – Kamil Stoch i jego koledzy z drużyny, mistrzowie świata w siatkówce i medaliści w piłce ręcznej, bokser wagi ciężkiej – Tomasz Adamek oraz wielu innych znanych trenerów i sportowców.

Wzorami osobowymi (bohaterami) są młodzi święci i błogosławieni, np. Dominik Savio, Stanisław Kostka, Maria Teresa Goretti, Karolina Kózkówna, Piotr Jerzy Frassati, Laura Vicuña, José Sanchez del Río, Klara Badano, Antonietta Meo…, oraz kandydaci na ołtarze, np. Sandra Sabattini – święta narzeczona?

Urodziła się w 1961 roku w Ricione. Kiedy miała cztery lata wraz z rodzicami i starszym bratem zamieszkała w Rimini. Normalna dziewczyna, pełna życia i radości, a jednocześnie pasji i gotowości pomagania innym (najbiedniejszym). Podjęła studia medyczne, by wyjechać na misje do Afryki jako lekarz. Wraz ze swoim chłopakiem (narzeczonym) planowali wspólnie poświęcić się służbie potrzebującym. Wspólne palny pokrzyżował wypadek z dnia 29 kwietnia 1984 r. Oboje jechali na spotkanie wspólnoty wolontariuszy. Kiedy Sandra wysiadała z samochodu, potrącił ją rozpędzony pojazd jadący z przeciwnej strony. Rany okazały się śmiertelne. Zmarła po trzech dniach, nie odzyskawszy przytomności. Wuj Sandry ks. Giuseppe wspominał: „Ona mogła żyć tak pięknie, ponieważ swój dzień zawsze zaczynała i kończyła na kolanach. Tą gorliwością mnie, kapłana, często zawstydzała. Nieraz, gdy wychodziłem o świcie do kościoła, widziałem, jak trzyma w rękach mój kapłański brewiarz i modli się. Codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu dawała jej siłę” (zob. B. Zajączkowska, Święta narzeczona? Dlaczego nie! GN 14/2018). Zatwierdzono pierwszy cud za sprawą młodej Włoszki, a młodzi rówieśnicy rozczytują się w jej „dzienniku duchowym”.

W ostatnim czasie Kościół dostrzega i wyróżnia wzorce świętych małżonków, np. Święci Zelia i Ludwik Martin, Błogosławieni Maria i Alojzy Quattrocchi oraz Słudzy Boży Józef i Wiktoria Ulmowie. Franciszkańskie wydawnictwo Bratni Zew podarowało nam piękne "Historie wielkich duchowych przyjaźni", a wśród nich dzieje Jakuba i Raissy Maritain. Małżeńska przyjaźń oraz wspólne poszukiwanie prawdy i piękna doprowadziło ich odkrycia Boga. J. Maritain pisał: "Piękno jest jedną z nazw Boga (...). Dzieło chrześcijańskie wymaga, aby artysta jako człowiek był święty. Wymaga ono, aby był objęty miłością. Może robić wtedy, co chce. Tam, gdzie dzieło nie daje czystego dźwięku chrześcijańskiego - to znaczy, iż w czystej miłości czegoś zabrakło" (por. Sztuka i mądrość, Fronda 2001). Miał więc rację św. Augustyn: "Kochaj i rób co chcesz!". Miłość czysta, piękna i odpowiedzialna prowadzi do świętości.

Nie lękajmy się wychowywania do czystej i odpowiedzialnej miłości, nie lękajmy się pięknych wyzwań, nie lękajmy się świętości!

ks. Jan Kochel

Polecam książkę: Duchowa pedagogia miłości
Pozostałe tematy
Aktualności

Druga Księga Machabejska (NKB)

Kolejny tom Nowego Komentarz Biblijnego Edycji św. Pawła poświęcony jest Drugiej Księdze Machabejskiej, która nie cieszy się zbytnią popularnością nie tylko w prywatnej lekturze wiernych, lecz nawet w liturgii Kościoła. Autorem nowego przekładu i komentarza jest kapłan archidiecezji częstochowskiej – ks. dr Łukasz Laskowski, biblista i filolog klasyczny; zob. warto_przeczytac,255

więcej

Piękny miesiąc Maryi

W pięknym miesiącu Maryi śpiewamy lub odmawiamy w naszych kościołach wezwania litanii loretańskiej, które są tematem tegorocznego cyklu medytacji w rytmie lectio divina; zob. Mistyczna katedra litanii.

więcej
zobacz wszystkie

Liczba wizyt: 3409511

Tweety na temat @Ssb24pl Menu
Menu